GóryPoradniki

Lofoty – 8 rzeczy przydatnych w podróży zimą

lofoty zima

Naszym marzeniem od dawna była wizyta w północnej Skandynawii. Szczególnie zimą, gdy noc trwa zdecydowanie dłużej niż dzień, śnieg i mróz jest chlebem powszednim oraz kiedy szanse na zaobserwowanie słynnej Aurora Borealis, czyli Zorzy Polarnej są największe! Udało nam się spełnić to marzenie podróżując przez archipelag Lofoty, zachwycając się magią północnej Norwegii oraz poznając uroki wyspiarskiego życia poza kołem podbiegunowym! W tym wpisie chcielibyśmy podzielić się z Wami ośmioma wskazówkami przydatnymi podczas planowania własnej podróży zimą 🙂

1. Może być zimno, ale nie musi

Archipelag Lofoty leży już za kołem podbiegunowym, więc wydawać by się mogło, że występowanie arktycznych mrozów jest w tym rejonie więcej niż pewne. I owszem, tak się może zdarzyć. Nas Lofoty przywitały szesnastostopniowym mrozem. Jednak, co dziwne, sami mieszkańcy tego rejonu twierdzili, że zazwyczaj jest tam cieplej, a duże mrozy to rzadkość. Wszystko za sprawą Golfsztromu (zwanego też Prądem Zatokowym) - jednego z największych prądów oceanicznych na Świecie, którego odnoga o nazwie Prąd Norweski opływa całe zachodnie wybrzeże tego kraju. Transportuje on potężne masy ciepłej wody i przepływa całkiem niedaleko archipelagu Lofoty. Stąd średnia temperatura okolic w okresie zimowym to ok -1 st. C.

 

prądy-morskie

Niemniej, jeśli planujecie biwakowanie w okresie zimowym musicie być wyposażeni w sprzęt, który pozwoli Wam przetrwać bardzo zimne noce. Warto się przygotować na minus 15, bo możemy akurat trafić w mroźną pogodę.

Ponadto - ciepłe ciuchy! Zalecamy ubranie na tzw. „cebulkę”, czyli warstwowo. Zaczynamy od bielizny termoaktywnej, poprzez drugą i ewentualnie trzecią warstwę ocieplającą, a na wierzch  obowiązkowo coś, co uchroni nas i nasze rzeczy przed deszczem. Z uwagi na wybitnie morski klimat łatwo o przejściowe opady. A najgorsze, co może nas spotkać to przemoczone ubrania i zimna noc – taka sytuacja może być wręcz niebezpieczna.

lofoty-zima

2. Namiot można rozbić wszędzie

Sytuacja wygląda podobnie nie tylko na Lofotach, lecz w całej Skandynawii – zarówno prawo jak i kultura mieszkańców nie kłóci się z dzikim biwakowaniem, więc zasadniczo nasz namiot możemy rozbić prawie wszędzie. Warto jednak zwrócić uwagę, aby nie rozstawić go na czyimś podwórku, bo jedyny prawny warunek związany z biwakowaniem to zachowanie odległości min. 50 metrów do najbliższych zabudowań (chyba, że właściciel terenu pozwoli nam się na nim rozbić). Często warto też po prostu zapytać kogokolwiek z lokalnej społeczności o to, gdzie można rozbić namiot. Zdecydowana większość Skandynawów z chęcią wskaże nam dobre miejsce.

3. Wiatki i chatki

Przed wyjazdem warto poszperać w Internecie w poszukiwaniu wiat i chatek rozłożonych w przeróżnych miejscach archipelagu oraz w całej Skandynawii. Bardzo często są one ogólnodostępne, wyposażone w miejsce do spania i palenisko lub piec. Takie urokliwe lokalizacje są wręcz magiczne, a niektóre z nich mają nawet swoje legendy! Miejsca, w których my spaliśmy podczas naszej wyprawy na Lofoty opisuję w artykule: Lofoty – jedno z najpiękniejszych miejsc, które widziałem – Zapraszam!

chatka-lofoty

4. Zwróć uwagę na długość dnia

Zima za kołem podbiegunowym wiąże się z bardzo długą nocą polarną. Długą, czyli trwającą nawet 22 godziny (w grudniu)! Czy to oznacza, że mamy tylko 2h na zwiedzanie i podróż? Wcale nie! Lofoty są przepiękne nocą, szczególnie przy bezchmurnym niebie i księżycu w pełni. Niemniej warto, a nawet trzeba, być wyposażonym w dodatkowe światło (np. latarka czołowa). Należy również pamiętać o zapasie baterii, gdyby nasze jedyne źródło światła postanowiło się rozładować w najmniej oczekiwanym momencie. Jeśli jednak noc zastanie Was w mieście, to są one dość dobrze oświetlone – w końcu dla rdzennych mieszkańców Lofotów sytuacja nocy polarnej to normalność.

Wykres ilustrujący długość dnia i nocy na Lofotach 
w skali całego roku.
 
źródło: https://www.rando-lofoten.net/

5. Zorza polarna

Większość podróżników wybierających się zimą za koło podbiegunowe ma w swoich planach polowanie na zorzę polarną. To przepiękne zjawisko atmosferyczne ma w sobie dużą dawkę magii i jest wartym zobaczenia, choć raz w życiu. Lofoty są dobrym miejscem do obserwacji Aurory Borealis z uwagi na niskie zanieczyszczenia atmosfery światłem. Wystarczy oddalić się o ok. 1 km od najbliższej miejscowości, aby mieć dobre miejsce do obserwacji. Niestety, jak to z polowaniami bywa, nie zawsze są udane. Zorza nie występuje każdej nocy, a jej obecność i intensywność zależy od rozbłysków słońca i wiatru słonecznego. Do sprawdzania warunków, obserwacji zorzy i prawdopodobieństwa jej występowania polecamy Wam aplikację, którą zaproponowali nam sami mieszkańcy Lofotów: AURORA

 

Po więcej aplikacji przydatnych w podróżach zapraszamy do naszego artykułu: Najciekawsze aplikacje dla każdego podróżnika

aurora-lofoty
źródło: https://www.reddit.com

6. Dobre buty i raczki

Ciepłe buty z dobrym bieżnikiem bardzo pomogą nam nie tylko w pokonywaniu skandynawskich szlaków, ale przydadzą się również w mieście. Zarówno szlaki  jak i miejskie chodniki często pokryte są śniegiem, a nawet lodem, warto więc uważać, aby nie zaliczyć upadku, bo może to wiązać się z nieplanowaną kontuzją. Z tego też powodu zachęcamy, aby wyposażyć się w raczki do butów – pozwoli nam to na sprawniejsze i bezpieczniejsze poruszanie się.

raczki
źródło: https://www.alpinlife.pl/

7. Transport

Po całym archipelagu możemy poruszać się autobusami (te jednak nie jeżdżą zbyt często), autostopem lub pieszo. Dostępne są również wypożyczalnie samochodów, co wydaje się być dobrym pomysłem jeżeli masz mało czasu, a chcesz zobaczyć jak najwięcej. My, podczas naszej podróży, zdecydowaliśmy się na łapanie stopa, co wielokrotnie pokazało nam, jak bardzo przyjacielscy są Skandynawowie oraz jak często w tym rejonie można spotkać Polaków. Zdecydowanie polecamy ten rodzaj transportu nawet zimą 🙂 Należy jednak pamiętać, że ruch samochodowy jest wtedy znacznie uboższy niż latem i najwięcej samochodów porusza się po drogach rano oraz po południu, gdy mieszkańcy dojeżdżają i wracają z pracy. Niemniej nie utrudnia to przemieszczania się po archipelagu.

autostop-lofoty

8. I na koniec: jak w ogóle dostać się na Lofoty?

Najbardziej popularne są dwa rozwiązania: od południa i od północy. W pierwszym naszą drogę rozpoczynamy od dostania się do miejscowości Bodo. Możemy tam dolecieć z kilku lotnisk w Polsce (zarówno w lotami bezpośrednimi: Wizzair z Gdańska do Bodo, jak i z przesiadką w Olso). Następnie po krótkim spacerze z lotniska do portu wsiąść na prom, który zawiezie nas na południową część archipelagu – do miejscowości Moskenes. Taki rejs, który trwa 3-4h kosztować nas będzie 220 NOK (ok. 95 PLN). W porcie mamy do dyspozycji małą, ogrzewaną poczekalnię czynną 24h, więc można w niej dość komfortowo wypatrywać naszego promu. Aktualny rozkład promów znajdziecie TUTAJ.

Od północy można wjechać na Lofoty drogą E10. Tę przygodę można zacząć z Narwiku lub z Tromsø, gdzie również możemy dolecieć samolotem.

lofoty-kvalvika
Albert
Albert
Zawodowo Oficer Państwowej Straży Pożarnej i Ratownik Medyczny. Miłośnik autostopowych podróży, alpinizmu, wspinaczki górskiej i taternictwa jaskiniowego. Chęć niesienia pomocy innym, pracę i swoje pasje łączy angażując się w działania Karkonoskiej Grupy GOPR, międzynarodowego modułu poszukiwawczo-ratowniczego USAR POLAND oraz jako ratownik w projekcie Bezpieczny Kazbek działającego w Gruzji. Jest również przewodnikiem psa rasy Golden Retriever, który jest w trakcie szkolenia do poszukiwań ludzi pod gruzami i w terenie otwartym. Albert świetnie odnajduje się jako instruktor, prowadząc liczne szkolenia w zakresie ratownictwa medycznego, górskiego i wysokościowego. Zawsze otwarty na nowe wyzwania i zdobywanie nowych umiejętności, trenował pływanie, taniec towarzyski, sporty walki (karate, capoeira, brazylijskie ju-jitsu), a w ostatnim czasie lata na paralotni ( nieprzyziemnie 🙂 ).